kawiarniogalerioczytelnia

*warszawa praga *internet z nieba *handelek (*fotki *książki *badziki)

piątek, 3 października 2008

Wszytko minie jak obraz w kinie. Wernisaż wystawy fotografii Łucji Sokołowskiej

Porzekadło w tytule posta, było często przywoływane, przez moją babcię, na okoliczność przypominania mi, że wszystko jest ulotne, chwile odejdą i jeśli się nie starać i nie wytężać wzroku, życie człowiecze zacznie stanie się zbiorem niedoskonałych, trudnych do weryfikacji wspomnień. Kiedy zobaczyłam prace Łucji, odniosłam wrażenie, że jej babcia musiała ją częstować podobnymi mądrościami. Z pośród wielu prac, wykonanych podczas spacerów, czy podróży w procesie mijania rozmaitych widoków, często otwierających się wyłącznie dla jej wyobraźni, znakomita większość to zdjęcia chwil, nawet jeśli jedną z nich ma być pocztówkowy, górski pejzaż. Ludzie przemieszczają się specjalnie po to by fotografować. Łucja przedstawiła zbiorek, w którym zdjęcia są nie celem, a efektem ubocznym jej mikro i makro wojaży. Oczywiście, można wziąć aparat i godzinami medytować w oczekiwaniu na odpowiednie światło. Tylko po co? Prościutkie fotki o urzekającej swą przelotnością treści łapią chwile za ogony i pozwalają się przyjrzeć im dokładniej. Przewrotna Łucja, dla spotęgowania powyższego efektu, zdecydowała się podać prace, na specjalnym materiale, który umożliwi oglądającym przejrzenie się w jej zdjęciach, o. przepraszam, w jej chwilach jak w lustrach. Myślę, że śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że wybór, bardzo pięknych, onirycznych (to znak rozpoznawczy Łucji) kadrów jest tak naprawdę rodzajem intymnego fotoreportażu " z niespodzianką". Oprawy muzycznej, w formie dubowej dostarczy selekta Gwoździu. No i oczywiście zapraszamy na symboliczną lampkę. Przypominamy, że w tę samą niedzielę, trochę wcześniej, w naszej Cafe, odbędzie się Jarmark Dizajnu Nietypowego Cuda Wianki Zapraszamy!

Brak komentarzy: