kawiarniogalerioczytelnia

*warszawa praga *internet z nieba *handelek (*fotki *książki *badziki)

czwartek, 18 grudnia 2008

Cuda Wianki "Xmass quest" w tę niedzielę.

W najbliższą niedzielę odbędzie się kolejna edycja naszych melonowych Targów Dziajnu Nietypowego, tym razem dedykowana miłośnikom działań typu "za 5 dwunasta". Przygotowaliśmy biżuteryjno pamiątkarsko ofertę, a wszystko słodkie... do schrupania. Tym razem nie możemy zagwarantować wiele wolnej przestrzeni. Z uwagi na ilość sprzedających babek trzeba się przygotować raczej na tłok, za to w jakiej atmosferze...

Tym razem zawitają:

Ola Monola, którą pewnie pamiętacie jako wokalistkę Bauaganu. Jej credo życiowe: "Na ptrokato!". Teraz Ola jest czynną ogrodniczką (zgodnie z resztą ze swoim wykształceniem) jednakże z zamiłowaniem do kwiatów sztucznych. U nas zaprezentuje swoje abażury z tychże. Almodovar w najczystszej postaci. 

Kasia Grupińska (czyli graficzka która poszła w himalaje), z jej szarawarami. Każda, która chciała zostać Szeherezadą i każdy potencjalny Sindbad musi je mieć. Wygodne i seksowne. Sama posiadam kilka par i planuję następne.

Małgorzata Rosińska ze swoimi szydełkowanymi potworami. Podczas ostatniej edycji, sprzedała dzianinową wersję Pokraka z Pulp Fiction.

Dwie Marysie i ich filcowy świat. Żelazny repertuar naszej Cafe.

Królowa Karina i jej korale koloru kolorowego. Królak ostatnio maltretuje tworzywo, robiąc z niego gluty, które idą jak woda.

Ceramiczny raj z aniołami w wykonaniu "Piecowni", a także Magda Jaworska ze swoim wigilijnym kotem naturalnej wielkości (wigilijny bo w jodełkę).  

Dziewczęta z grupy Paint House z maleńkimi słodkimi płócienkami o tematyce sielsko przyrodniczej. Warto wiedzieć, że jako jedyne deklarują, iż można się z nimi targować.

A wszystko idealne na prezenty. Zapraszamy!

wtorek, 16 grudnia 2008

Info o nieczynności świątecznej.

Pragniemy przygotować Was na to już teraz:

Ale do tego czasu, to i owo się wydarzy.

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Sklep ze zdjęciami. Tu kupisz bezstresowo prezenty pod choinkę.

W ostatnim "Co jest grane" ukazał się materiał instruktażowy dla socjofobów i hobbystów, z sugestiami, gdzie jeszcze, oprócz centrów handlowych można kupić prezenty oraz gdzie można nabyć takie bardziej wyspecjalizowane, dla tych co nie oczekują gpsa. Nasz sklep ze zdjęciami został tam zaproponowany jako miejsce gdzie na siedząco, bez pośpiechu i kolejki, można sobie wybrać coś z dziedziny fotografii. Gotowe do powieszenia zdjęcia lub albumy poświęcone fotografii, a wszystko nasze, polskie. Warto nadmienić, że ceny, które czają się za każdym produktem, wcale nie są wyższe niż w ogromnych magazynach. Zapraszamy na zakupy przy herbatce. 

czwartek, 11 grudnia 2008

Citydoping działa na Melona

Właśnie wyszedł "Citydoping". Autorzy nie robią sobie z gęby cholewy, reklamując go jako "Alternatywny Przewodnik po Warszawie". W żadnym innym dotąd, nie widziałam informacji gdzie znaleźć dom medytacyjny, gdzie heterofriendly klub dla gejów, który hostel w mieście jest najlepiej zorientowany na "trunkowych" gości, a która restauracja ma tylko jeden stolik. Oczywiście kontent książki oprócz licznych ciekawostek aż się roi od miejsc modnych i najmodniejszych. Z tego wynika, że pozycję powinien posiadać nie tylko każdy turysta (za wyjątkiem niemieckich emerytów, bo nie zamieszczono tam żadnej galerii wyrobów z bursztynu!), ale i każdy snob, modniś lub pretendent do któregoś ze statusów. Niezbędnik ten przetłumaczono na cztery cywilizowane języki. Można go kupić we wszystkich miejscach, o których w nim napisano, a docelowo również i na lotniskach oraz w regularnych księgarniach. 

A dlaczego my o tym piszemy? A to dlatego, że jesteśmy tam! I to gdzie? Na samiutkim początku. Występujemy tam jako my czyli knajpa z funkcją sklepu ze zdjęciami i galerią na doczepkę. 
Jak wynika z wywodu powyżej, Citydoping można kupić i u nas, za kwotę 29 PLN.
W tym poście celowo nie umieszczam linków, żebyście dowiedzieli się o tych wszystkich cudeńkach z pierwszej ręki. 

poniedziałek, 17 listopada 2008

Nasz znajomy, Wojciech Rudzki, wyróżniony w Viva Photo Awards.

Nazywa się Wojtek Rudzki i jest z Raszyna. Fotografuje modę. W tej właśnie kategorii otrzymał Grand prix. Nagroda opiewa na 10 tys zł. Prawda jak miło? Oceniali go projektantka mody Gosia Baczyńska, oraz fotografowie Robert Wolański, Chris Niedenthal, a także sam Ryszard Horowitz. Więc nie w kij dmuchał. Wojtek strasznie się cieszy. My razem z nim. I obserwujemy! Nagrodzone zdjęcia można obejrzeć tu.

Zaproszono Nas: Sawińska i jej wielokropek w Galerii Obok ZPAF

Kamila M. Sawińska, ta podobna do Scarlett Johansson (tylko że wyższa, ładniejsza i bardziej utalentowana), co to wystawiała u nas swego czasu różne numerki, zakwalifikowała się w Go ZPAF, z ramienia konkursu edycja wiosna lato 2008 na wystawę. No i będzie ją miała. Wernisaż odbędzie się 19tego listopana o godzinie 19.00. W Go ZPAF oczywiście. Krytyk Elżbieta Łubowicz, która etatowo pisze o pracach Kamili, tym razem zarzeka się, że na zdjęciach dzieje się niewiele. I że właśnie to porusza jak nieprzymierzając kosmiczna próżnia. Niestety nie posiadamy materiału wizualnego, który mógłby korespondować z treścią posta, bo jakżesz tu uchwycić kosmiczną próżnię? Chyba tylko jedna Kamila M. to potrafi. Więc jeśli chcecie na własne oczy przekonać się jak to wygląda, wpadnijcie na wystawę. Od 20.11 do 07.12. Plac Zamkowy 8. Tytuł wystawy: "(...)". Cudzysłów nie należy do tytułu. Kamila M. Sawińska jest łamana na Vizja Art

czwartek, 13 listopada 2008

Żydzie, żydzie jest nowelą (Premiera spektaklu Astma, Korporacji Teatralnej w Studiu Berlin)

Astma to swoista kompilacja tekstów autorstwa Etgara Kereta: Pizzerii Kamikaze oraz opowiadań Buty, Krople, Szlomo-homo-pizda-w-domu, Jak nietoperze, Bóle miesiączkowe, Mój brat ma depresję i Astma. Rezultat to wielopoziomowa opowieść o młodych ludziach, którzy pogubili się w rzeczywistości. Punktem wyjścia jest popełnienie przez te nieprzystosowane jednostki samobójstwa, będącego jednakowoż ucieczką nie do końca udaną, bowiem po śmierci i tak trafiają do miasta (samobójców), podobnego do tego, z którego pragnęli się uwolnić. Etgar Keret to jeden z najważniejszych młodych pisarzy izraelskich, spec od czarnego humoru w egzotycznych izraelskich realiach Posługuje się poetyką filmu i wideoklipu i chętnie wykorzystuje język ulicy, co czyni go żydowskim "pół Tarantino pół Toporem". Pisze scenariusze filmowe i komiksy. Wykłada w wyższej szkole filmowej w Tel Awiwie. Uwaga! W Polsce ostanio gorący! Poznańska Korporacja Teatralna powstała w 2003 roku z inicjatywy Andrzeja Pakuły, (początkowo pod nazwą Inny Teatr). Celem było angażowanie w jego działania wyłącznie ludzi młodych, ówcześnie licealistów, i skierowanie swojej oferty do innych licealistów To już samo w sobie stworzyło alternatywę dla istniejących w Poznaniu teatrów dramatycznych i awangardowych. Obecnie licealiści wyrośli na studentów rozmaitych szkół artystycznych i rozszerzają swoją działalność na dwa ośrodki miejskie: Poznań i Warszawę. Ich teatr, jest o mieście, jako źródle inspiracji, aspektakl o samobójstwie, bo w końcu to ludzie młodzi i ambitni. Teatr, jak na złość społecznym trendom, ma charakter globalny w miejsce częściej praktykowanego lokalnego. Adaptacji i reżyserii dokonał Andrzej Pakuła, scenografii Agata Baumgart a kostiumów Jagna Waleriańczyk. Muzykę przygotowali Jaś Burzyński i Bartek Kaputa a wideo Tymon Kowalski i Dominik Pałgan. Występują: Jadwiga Łukaszewska, Olga Ryl-Krystianowska, Paweł Hajnos, Adam Machalica, Bartek Warzecha. Warszawska przypada na 27 listopada 2008, o godzinie 20.00 i będzie miała miejsce w naszym p.o. sceny teatralnej Studiu Berlin, którego nazwa jak raz kojarzy się ze wsponianą tkanką miejską. Bilety, w cenie 15 sł można nabyć od już w naszej Cafe. Na razie polecamy oglądanie blogu o postępach w spektaklu "astmatyczni" (dostępny w naszych linkach) oraz na stronę korporacji teatralnej

czwartek, 30 października 2008

Doroczny nawrót Nawrotnika do Berlina

Pisząc Berlin, mam na myśli Studio Berlin - nasz autononimczny byt, w obrębie zwartej tkanki Melona. Nawrotnik to spektakl monotaneczny (Magdalena Jędra) i polireżyserski/polichoreograficzny (Anka Jankowska, Rafał Dziemidok). Posługując się pojęciem Nawrotnik, autorzy nie mieli bynajmniej na myśli hasła ze Słownika Technika Krzyżówki oznaczającego rewersor czyli urządzenie do przełączania kierunku prądu silników trakcyjnych w celu zmiany kierunku jazdy lokomotywy. Jak się okazuje, Nawrotnik to podróżnik i zwiedzacz rur "mieszkający w przestrzeniach różnych, pod warunkiem, że jest to przestrzeń skomplikowana." Nawrotnik nawraca do Berlina bo już był. Rok temu. Przedstawienie Grupy Koncentrat podane zostanie w pakiecie z innym - Królik, śmierć i konkurs ujeżdżania. na stronach grupy można znaleźć informację, że "podobnie jak Nawrotnik, Królik powstał w nietypowych i inspirujących wnętrzach warszawskiego studia fotograficznego Berlin, można go nawet uznać za pewnego rodzaju spin-off Nawrotnika". Spektakle odbędą się 30. października, oraz 01. i 02. listopada, o godzinie 19.00. Adres Berlina - ul. Inżynierska 3 lokal 12, brama w oficynie.

 zdjęcie: tomasz dyczewski

czwartek, 23 października 2008

Cały Świat Obrazu w jednym Melonie

Od dziś pod gościnnym dachem naszej Cafe, można zapoznawać się z najświeższymi edycjami Biuletynu Fotograficznego Świat Obrazu. Krakowska redakcja tego zacnego i poważnego pełnym tego słowa znaczeniu periodyku, zdecydowała się przesyłać do nas egzemplarze pisma ku zapoznaniu się z jego kontentem. W tym miesiącu zasadniczo jest o architekturze i urbanistyce w fotografii. Nie pominięto tam naszego warszawskiego Francuza Nicolasa Grospierre oraz Kobasa Laksy, który miał u mieć u nas w Galerii wystawę, ale po sukcesie na Biennale w Wenecji zmienił zdanie. Zapraszamy, na kawkę i lekturę.

czwartek, 16 października 2008

Być jak Henri Cartier-Bresson

Warszawska Królikarnia jest miejscem wystawienniczym w sam raz dla posągowych postaci. Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że to tam zlokalizowano pokaz zdjęć niedetronizowalnego króla fotoreportażu i współzałożyciela wielkokalibrowej agencji fotograficznej Magnum, wcale nie byłam zdziwiona. To wspaniale, że powiało wielkim światem (a w zasadzie zaświatem, bo Mistrz od 4 lat nie żyje), jednak, nie pierwszy raz. Trzeba nadmienić, że mistrz, był uprzednio w Polsce i to dwa razy, jeszcze za życia. Na temat samej wystawy dość powiedziały monumentalne teksty, zamawiane często u krytyków sztuki a publikowane, na łamach topowych dzienników i poczytnych blogów tematycznych. W hołdzie temu wydarzeniu chciałam przypomnieć, że wielu naśladuje Jego styl. Pod hasłem "decisive moment", odwołującym się do słynej teorii momentu wykonania zdjęcia, odwołują się rzesze mniej czy bardziej udatnych aspirantów i imitatorów. I tak oto na przykład: mamy grupę na flikrze (przyjmują maksimum po dwa "bressony" tygodniowo na członka), Zakład fotografii ślubnej z Montrealu, czy galerię zdjęć "a la Henri Cartier-Bresson", albo (z tych bardziej bardziej niż mniej) członkinę ruchu fotograficznego "Footprośba", zajmującego się fotografią spontaniczną, Ulę Tarasiewicz. Rzeczona grupa, prowadziła swego czasu, stricte imprezowy blog furrybambi, który wbrew swojej tematyce, o dziwo, również mieści się w powyższej kategorii. To niebywałe, że oni wszyscy, ale to wszyscy, zawdzięczają swoją tożsamość, jednemu człowiekowi. Wystawa ponoć znakomita. Sama odwiedzę ją w najbliższy czwartek, gdy będzą wpuszczać darmo.

piątek, 10 października 2008

Z archimum polskich blogów fotograficznych - Blindspot i jego linki

Blindspot to kolejny blog fotoedytorski, który dodajemy do naszych linków. Prowadzi go Kinga Kenig. Stworzyła długą i interesującą listę odsyłaczy, z której postanowiłam zaproponować (i dodać również u nas) wspaniały i przeuroczy wybór dziwnych amatorskich zdjęć, z innego bloga Big happy fun house. Ich bezpretensjonalną wartością jest właśnie ta "dziwność" i "amatorskość". Sam Blind Spot zaś, warto eksplorować wtedy, gdy ma się ochotę doprecyzować własne gusta fotograficzne. Pani Kinga weźmie każdą z chętnych zagubionych dusz za rączkę i poprowadzi bezpiecznym traktem swojego gustu, przez gąszcz zdjęć dobrych i wybitnych. A ja głupia myślałam, że to blog Alberta Zawady...

skrin z bloga Albetra Zawady

skrin z bloga Big Happy Fun House

zdjęcie z bloga Big Happy Fun House

zdjęcie z bloga Big Happy Fun House

środa, 8 października 2008

Torba Borba ruszyła ze stroną

Nasz ulubiony trust dezajnerski Lampo, po długich i ciężkich cierpieniach, pod wpływem negatywnej motywacji związanej z ośmieszeniem na naszym blogu, w końcu  uruchomił swoją stronę. Jest swietna. Oni też są świetni. Torby także. dodajemy linka do działu emołszyns.

wtorek, 7 października 2008

U sąsiadów - Taaka Bryła

Nasi sąsiedzi z Pracowni Mirosława Nizia, latali wczoraj po schodach z tortem. Usiłowali też pożyczyć od nas korkociąg. Dlaczego, dowiedzieliśmy się z Zaborczej. Otóż nasi sąsiedzi wygrali, do spółki z zespołem pracowni Damiana Cyryla Kotwickiego konkurs na projekt Muzeum Współczesnego w już i tak przepięknym Wrocławiu. Dzięki nim zostanie postawionu zakręcony klocek i nie jest to bynajmniej to co sobie wyobrażacie, tylko coś dużo ładniejszego. Konkurs był międzynarodowy, tak, że prestiż. Serdecznie gratulujemy.

piątek, 3 października 2008

Wszytko minie jak obraz w kinie. Wernisaż wystawy fotografii Łucji Sokołowskiej

Porzekadło w tytule posta, było często przywoływane, przez moją babcię, na okoliczność przypominania mi, że wszystko jest ulotne, chwile odejdą i jeśli się nie starać i nie wytężać wzroku, życie człowiecze zacznie stanie się zbiorem niedoskonałych, trudnych do weryfikacji wspomnień. Kiedy zobaczyłam prace Łucji, odniosłam wrażenie, że jej babcia musiała ją częstować podobnymi mądrościami. Z pośród wielu prac, wykonanych podczas spacerów, czy podróży w procesie mijania rozmaitych widoków, często otwierających się wyłącznie dla jej wyobraźni, znakomita większość to zdjęcia chwil, nawet jeśli jedną z nich ma być pocztówkowy, górski pejzaż. Ludzie przemieszczają się specjalnie po to by fotografować. Łucja przedstawiła zbiorek, w którym zdjęcia są nie celem, a efektem ubocznym jej mikro i makro wojaży. Oczywiście, można wziąć aparat i godzinami medytować w oczekiwaniu na odpowiednie światło. Tylko po co? Prościutkie fotki o urzekającej swą przelotnością treści łapią chwile za ogony i pozwalają się przyjrzeć im dokładniej. Przewrotna Łucja, dla spotęgowania powyższego efektu, zdecydowała się podać prace, na specjalnym materiale, który umożliwi oglądającym przejrzenie się w jej zdjęciach, o. przepraszam, w jej chwilach jak w lustrach. Myślę, że śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że wybór, bardzo pięknych, onirycznych (to znak rozpoznawczy Łucji) kadrów jest tak naprawdę rodzajem intymnego fotoreportażu " z niespodzianką". Oprawy muzycznej, w formie dubowej dostarczy selekta Gwoździu. No i oczywiście zapraszamy na symboliczną lampkę. Przypominamy, że w tę samą niedzielę, trochę wcześniej, w naszej Cafe, odbędzie się Jarmark Dizajnu Nietypowego Cuda Wianki Zapraszamy!

czwartek, 2 października 2008

Radosna Twórczość - czyli kolejna edycja Cudów Wianków

Jest po wypłacie więc przybywajcie śmiało. W niedzielę, 05tego października, do Cafe Melon, od godziny 14.oo. Zadbaliśmy o różnorodność materiałową i asortymentową i pozytywne przesłania: estetyczne a także atrakcje kulturalno rozrywkowe. Tego samego dnia, o godzinie 18.00, w Galerii Melon będzie miało miejsce otwarcie wystawy, o czym w kolejnym poście. Na naszym jarmarku dizajnu nie typowego tym razem zaprezentują się: Karina Królak - najpracowitsza i wizjonerska z polskich jubilerek. Styl "na Karinę", z lepszym lub częściej gorszym skutkiem, jest imitowany przez dziesiątki dziewcząt o biżuteryjnych ambicjach twórczych. Robi z wszystkiego co wpadnie jej w ręce i prócz styli powabnych, można u niej nabyć ozdoby prawdziwie bezpruderyjne. Agnieha - floralnie i kobieco, plus ogólnie ukochane przez kobiety kryształki Svarowskiego. Monika Szambelan-Althamer - ceramiczne naszyjniki idealne na wielki powrót etno. Joanna Moraszczyk - wystawi biżuterię miękką. Patrycja Rosińska - z dzianiny. Maria Korwin-Szymanowska - filc filc i jeszcze raz filc. Lampo Design - absolutnie rewelacyjne trio projektowe w składzie: Justyna Fałdzińska, Olga Szczepańska i Miłosz Dąbrowski wynaleźli sposób jak za pomocą prasowania żelazkiem z 40 brzydkich jednorazowych foliówek zrobić jedną, piękną i wieczną jak miasto Rzym. Od kiedy ich kojarzę, mają wiecznie nieczynną (w budowie) stronę internetową, ale odgrażali się, że z okazji Wianków stanie się cud i zostanie uruchomiona. Sprawdźcie ją. Mówią, że oprócz klasycznych toreb na zakupy mają mieć na sprzedaż również szykowne kopertówki. Green Establishment - wystawi bardzo atrakcyjne a stosunkowo niedrogie tiszirty swojej stosunkowo drogiej marki.