kawiarniogalerioczytelnia

*warszawa praga *internet z nieba *handelek (*fotki *książki *badziki)

poniedziałek, 30 czerwca 2008

Efekt czerwonych oczu? chyba w fotoshopie

"Efekt czerwonych oczu w fotografii. Zjawisko odwzorowania na zdjęciu oczu ludzi lub zwierząt jako czerwonych punktów. Powstaje przy fotografowaniu w ciemności, z użyciem lampy błyskowej. W mroku źrenica oka jest szeroko otwarta, mocne światło dociera do siatkówki, odbija się od niej i ponownie trafia do aparatu fotograficznego. W oku światło uzyskuje czerwoną barwę na skutek przefiltrowania przez naczynia krwionośne." Wikipedia
"Efekt Czerwonych oczu. Fotografia polska XXI wieku", to niewątpliwie największe wydarzenie fotograficzne tego roku (jak dotąd). Nie było poważnego medium, które by nie podniosło tematu tego przeglądu. Kurator wystawy, Adam Mazur, lubi mówić o podtytule, że jest ironicznym nawiązaniem do niedawnej wystawy w Zachęcie, prezentującej polskie malarstwo, oczywiście też XXI wieku. Ba, nawet deklaruje, że nie zamierza powtarzać błędu Agnieszki Morawińskiej, kuratora "Malarstwa XXI wieku", wrzucającej jego zdaniem "wszystko do jednego worka". Broni jak lew teorii, jakoby postąpił inaczej gromadząc w jednym miejscu ponad 60 nazwisk "młodych, poza kilkoma wyjątkami", którzy prócz zdjęć oczekiwanych po tytule (mam na myśli kawałek o oczach), reprezentują tak skrajnie odmienne dziedziny, jak fotografia studyjna, zdjęcia modowe, okładki magazynów, zdjęcia portretowe, i wszystko inne co poddaje się starannej obróbce, skrupulatnie montuje i upiększa. Ba pod tym samym pod tytułem kryją się rzeźby, instalacje, i inne przejawy polskiego artystycznego dobra. Prace są przeważnie doskonałe, nazwiska znane a wystawa rzeczywiście przekrojowa. Natomiast na rzeczony "efekt", jest tak naprawdę dla większości autorów prac zwyczajnie nieakceptowalny. To prawda, że dzięki spopularyzowaniu technologii cyfrowych, hasło tytułowe jest nośnym sloganem, na określenie pewnego znaku czasu. Ale nie w przypadku tej ekspozycji. Chyba byłoby lepiej gdyby kurator pozostał przy pierwszym członie tytułu i przesunął środek ciężkości z ironii na autoironię. Albo, żeby zmienił tytuł wystawy na"efekt czerwonych uszu".

wtorek, 24 czerwca 2008

Ludzie! Ludzie! Cuda w tej budzie.

Kup sobie kolczyki z pędzelków do różu, babci z tipsów a cioci ze skarpet. Wszystkiego tego, oraz innych atrakcji ukrytych pod śrubującym napięcie do zenitu hasłem "inne atrakcje" zaznasz w naszej Cafe, w najbliższy czwartek, 25 czerwca, podczas kolejnej odsłony targów dizajnu nietypowego "Cuda Wianki". Oprócz biżu, będzie można kupić koszulki, torebki i dziane czyli robione na drutach (a nie - bogate) zabawki. Atmosfera będzie przednia, profil kobiecy, nazwiska znane, ceny "do negocjacji" a egzemplarze pojedyńcze. Na zaostrzenie apetytu wrzucamy kilka fot. Babeczki, wpadajcie.     

czwartek, 19 czerwca 2008

Efekt Dziewięciu Cyfr na Turbowernisażu w Galerii Melon

 My wiemy, fotografia amatorska jest modna. Ale dziś, w czwartek, 19-stego czerwca, w Galerii Melon będzie jak w Monty Pythonie - "coś z zupełnie innej beczki". Przedstawimy Wam Kamilę M. Sawińską, która oprócz tego, że jest podobna do Scarlett Johanson, robi wrażenie  również swoimi bardzo wystudiowanymi i przemyślanymi mikropejzażami i wyraźnie "czuje" numerologię. Jeśli chcecie się powczuwać wraz z nami, zapraszamy wieczorem, o zmierzchu. Wtedy to, po ścianach okolicznych kamienic prześliźnie się mikrospektakularna projekcja slajdowa, złożona ze zdjęć Kamili, w wykonaniu vja Sylwka Łuczaka (tego od Komuny Otwock i innych znakomitości). Pokaz niewątpliwie doda blasku, otwarciu wystawy, lecz największą atrakcją (nie licząc trywialnej "symbolicznej lampki wina"), będzie zrzucona dziś na nasz dziedziniec, przez guerillę złych robotników, makrospektakularna pryzma rusztowań. Sprawi ona, że wernisaż  zwykły stanie się turbowernisażem. Prosimy o zaopatrzenie się w obuwie trekkingowe i czekany. Oraz czekamy.

                

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Długosz wystawił a następnie wypuścił prawdziwe foto

"Wielu ludzi ten materiał dołuje, ale co na to poradzę? Przecież nie będę dokumentował pięknej polskiej przyrody..." Mikołaj Długosz                                                                             Host unlimited photos at slide.com for FREE!                                                                                                                  fot. allegro.pl              Popularny serwis aukcyjny Allegro, jest (być może za sprawą specyficznych kampanii reklamowych) świętością dla Polaka. Mikołaj Długosz odważył się na tę świętość podnieść rękę. Otworzył tabernakulum z amatorskimi fotkami przedstawiającymi wystawione na sprzedaż obiekty. Otworzył je nie gdzie indziej a w samym Bunkrze Sztuki. Do tego śmiał jeszcze "to" wydać, tym samym obrażając rzesze obrażalskich, nie rozumiejących i nie chcących zrozumieć. Nic nie pomoże jego głos wołającego w puszczy, że prywatnie lubi promowaną przez siebie estetykę, że szanuje autorów, że wolałby, by zamiast natrząsać się ze zdjęć poddano je głębszej analizie, dostrzeżono emocje w nich zawarte. Wszystko na nic. Długosz pozostanie obrazoburcą i albo złodziejem (w wersji, wg której pogwałcił prawa autorskie, zawłaszczając sobie foty), albo uzurpatorem (w wersji,w której nie pogwałcił praw autorskich, a wtedy co wtedy z niego za artysta, co wystawia cudzesy). My zatrzymajmy się na teorii, że Długosz jest artystą niezrozumianym (przy czym my go akurat rozumiemy). W dyskusji pod tekstem Allegro.pl: REAL FOTO na forum gazeta.pl poświęconej zagadnieniu sztuki Mikołaja, internauta mat , tak podsumował, dyskusyjną inicjatywę: "No to pan krakowski intelektualista pośmiał z prostaczków co to nie wiedzą jak zdjęcie pstryknąć. Naprawdę coś..." Tak to Pan Długosz płynnym ruchem awansował z warszawskiego ziomka na krakowskiego intelektualistę, więc tak czy owak, warto było. Winszujemy!

czwartek, 12 czerwca 2008

Sobota z Animatorami Kultury. Foto-relacja

To było urocze popołudnie. Można było tak: -zobaczyć jak i co fotografują zwykli ludzie, co jest ostatnio najmodniejszym trendem z Wielkiego Świata rodem. W sumie nadal można to zobaczyć. Polarojdy wykonane przez kupców z Różyca, wystawione są w Cafe, na gustownych suszarkach na skarpetki (który to pomysł, nasi drodzy zaprzyjaźnieni i przesympatyczni Animatorzy Kultury zapożyczyli od stowarzyszenia Laundry). -dać się zdjąć fotografowi Tomkowi Kaczorkowi, w przenośnym, darmowym, atelier fotograficznym „pod chmurką”, i zaraz otrzymać własny wydruk z mini drukareczki. Ja się dałam. Inni też się dawali. Pozowanie było, że hej! -wrzucić drobne pieniążki do czapki Pana Robota, w zamian za co, Pan Zero wykonywał i dystrybuował Sztukę Szablonu. Nasza podwórkowa mini rampka, na której wywyższali się obaj Panowie, zyskała przy tej okazji, całkowicie za darmo, nową szatę graficzną, szerzej znaną jako „akt wandalizmu”, na mocy tych samych skojarzeń, które karzą nazywać kibolami tych, co przytwierdzają sobie biało czerwone chorągiewki do tramwajów. Kto nie był, niech żałuje, bo to se ne vrati. A przynajmniej nie tak od razu. foto baj: Ola Stańczuk, Tomasz Kaczor, Pinkabala Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!Host unlimited photos at slide.com for FREE!

piątek, 6 czerwca 2008

A pod nami CK Dizajnerzy

Fajna wystawa, tego samego dnia, mniej więcej w tym samym czasie i nieodległym miejscu a mianowicie w Galerii Nizio, czyli jeszcze wyższa zawartość cukru w cukrze.

Animatorzy animują Bazar Różyckiego w Cafe Melon

W sobotę wKafe niecodziene atrakcje, dzięki naszym nowym, młodym i świeżym kooperantom z Animacji Kultury. Od 15stej rozgoszczą się oni u nas w lokalu. Winkiem w jednorazowych kubeczkach uczczą następujące fakty: *otwarcie wystawy związanej z projektem Stoisko myśli z Bazaru Różyckiego. Chodziło w nim o to, że kupcom z Różyca wręczono aparaty polarojda i zachęcono do obstrykania ich naturalnego środowiska. Będziecie mogli obejrzeć efekty ich spontanicznej działalności artystycznej, a także zdjęcia uwieczniające ten projekt, autorstwa Tomasza Kaczora, który nie jest kupcem, za to członkiem Grupy Okołofotograficznej pod auspicjami Juliusza Sokołowskiego.  *zapierające dech w piersiach fotograficzne Miejskie Safari (oczywiście oczywiście nikt nie zginie). *atelier pod gołym niebem, składające się z barowego hokera, czerwonej parasolki, przepięknego monidła, lustrzanki cyfrowej i podręcznej kolorowej drukarki. Każdy chętny będzie mógł dać się zdjąć i dostanie na pamiątkę wydruk. *przybędą szablonisci i będą robić, i rozdawać szablony przedstawiające auta-symbole warszawy, czyli Warszawę, Syrenkę i Poldka zwnego szumnie Polonezem. Szablony będą rozdawane do wyczerpania materiałów, winko pite do opróżnienia butelek a zdjęcia rozdawane do wykończenia tuszu w kartridżu. Wystawę będzie można natomiast oglądać do woli. Zapraszamy wraz z Cultural Animation, Instytutem Kultury Polskiej i Katedrą Kultury. Będzie świetnie.

czwartek, 5 czerwca 2008

Trzydniówka na Składzie (Butelek)

           Rzeczona trzydniówka odbędzie się z okazji trzeciej (magicznej, jak twierdzi Skład) rocznicy istnienia klubu. Gwiazdy mówią, że rok trzeci to czas postępu i ekspansja w każdej dziedzinie życia. Zaległe sprawy niemal bezboleśnie rozwiążą się same i znów, jak w roku pierwszym, pojawi się wiele wspaniałych możliwości. Doskonały będzie to okres na działania twórcze i sprawy towarzyskie. Czekają Was same rozrywki i przyjemności. W tym roku możecie również spodziewać się niespodziewanych zaszczytów tytułów czy nagród. Czego serdecznie wam życzymy - Melony Host unlimited photos at slide.com for FREE!

środa, 4 czerwca 2008

Oska w Delcie

         Nasza przyjaciółeczka Ola Osadzińska wystawia jutro w Delta One na Ludnej 9. Projekt nosi tytuł NITE STORIES i został inspirowany fotografiami młodego fotografa Marka Huntera, który w ciągu ostatnich dwóch lat podbił serca młodzieży z całego świata i wypromował nową ikonę stylu, Cory Kennedy.
W projekcie zgodził się wziąć udział również Stephen Dewaele, założyciel zespołu Soulwax i kolektywu dj'skiego 2many djs. Ten, należący do czołówki najbardziej znanych muzyków na świecie, artysta objął patronat nad Nite Stories. Projektoczywiście uderza w powyższe klimaty. Przyjdźcie o 20.00! To czego tyka się Ola jest zawsze "modne i fajne" :) Zachwalamy!

poniedziałek, 2 czerwca 2008

Czy lata Chude się skończą?

    Media zadęły na alarm: Słynny warszawski fotoplastykon zamknięty! Może nawet zostanie zlikwidowany. Niedawno Tomasz Chudy - aktualny właściciel interesu złożył ofertę sprzedaży dyrekcji Zamku Królewskiego (za Gazetą z 30 maja 2008). Między wierszami njusa, prawie niezauważalna, skromnie przycupnęła tłuściutka sumka którą, jak twierdzi wicedyrektor Zamku, Danuta Łuniewicz-Koper zaśpiewał Pan Chudy: blisko milion złotych. Negocjacje spełzły na niczym. Kwota jest za wsoka.
Przez 103 lata Fotoplastykon tkwił w tym samym miejscu - małym lokaliku w Alejach Jerozolimskich. Cały ten czas nieprzerwanie działał, "za okupacji" nie tylko na polu rozrywkowym. Miejsce ma swoją historię powstańczą i na tym właśnie fakcie opiera się nowo zawiązany dialog pomiędzy Panem Chudym a Muzeum Powstania Warszawskiego, albo kolejnym potencjalnym kupującym, albo przyszłym mecenasem, o czym dyrektor Ołdakowski jeszcze nie zdecydował. Fajnie by było, gdyby Muzeum pomogło Panu Chudemu w marketingu z prawdziwego zdarzenia, tak by miejsce prócz frustracji zaczęło dostarczać zysków, i żeby wszystko mogło zostać po staremu.  Rodzina Chudych ma fotoplastykon od 1973 roku i może nie powinnam się czepiać, że w końcu chce na nim zarobić... dużą bańkę. tu będzie szerzej o fotoplastykonie