kawiarniogalerioczytelnia

*warszawa praga *internet z nieba *handelek (*fotki *książki *badziki)

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Komar okrzyknięty twarzą Facebooka na łamach Magazynu Dziennika.

W sobotnio-niedzielnym wydaniu magazynowym Dziennika, ukazał się sporych rozmiarów tekst autorstwa Anny Theiss o fenomenie, no właśnie, czyim fenomenie, jakim fenomenie? Chodzi o to, że portal społecznościowy Facebook orzeczono potężnym narzędziem marketingowo PR-owym, z czym abolutnie się zgadzamy i żadna nowość to nie jest. Przykładem poparto to adekwatnym: Mikołaj Komar (moim skromnym zdaniem sam będący chodzącą maszyną do PR-u) posłużył za ilustrację tekstu swoją opaloną twarzą, oraz wytłuszczoną liczbą kontaktów, która opiewa na 1276. Mikołaj omawia zady i walety portalu (skądinąt sensownie i lapidarnie), przedstawiając się jednocześnie jako człowiek, który rzeczywiście jest w stanie utrzymać kontakt z deklarowaną ilością znajomków (jest to około 80%  z 1276) i z tego co mi wiadomo nie kłamie. Dlaczego ja w ogóle o tym piszę? Przecież  fejsbookowy boom to zaledwie echo wielkiego wybuchu, Mikołaj jako taki znany jest z jeszcze bardziej zamierzchłych czasów jako Menago (sto zarobię nago), a temat posta z pozoru nie ma nic wspólnego z założeniami niniejszego bloga. Otóż moją uwagę przykuł  tak naprawdę fakt, że autorka posłużyła się słowem "Fotograf" jako synonimem imienia rzeczonej postaci. I czy się komu podoba, czy nie, Mikołaj fotografem jest, bo fotografuje, bo ma aparat. A że udało mu się autowypromować od Kozaczka aż po CSW, to tylko dobrze.

Niech się "środowisko" zżyma do woli a nieśmiali amatorzy wyjdą z cienia. Komar - Aj!