kawiarniogalerioczytelnia

*warszawa praga *internet z nieba *handelek (*fotki *książki *badziki)

piątek, 6 marca 2009

Terapia przez prace (ręczne)

Tak się złożyło, że kilka dni, przed ukazaniem się artukułu, o którym za chwilę będzie mowa, cafe Melon zaczęła się przygotowywać do uroczystych i godnych obchodów Dnia Kobit, postanawiając zorganizować posiedzenie koła gospodyń miejskich. Jako pierwsza, gospodarski cug poczuła nasza Iza, która jeszcze kiedy leżały śniegi, obłożya się literaturą fachową na temat dziania i dzianin i zaczęła dziać. No a w tym tygodniu, w dziale styl życia, pewnego poczytnego dziennika, opublikowano zdjęcie kilku uśmiechniętych panów w późno młodym wieku, na oko nowojorskich intelektualistów o semickich korzeniach, dzierżących w dłoniach nic innego jak właśnie druty. Podobno mają tam taką specjalną knajpę, połączoną z pasmanterią i ostatnio jest modnie spędzać czas w miejscach podobnych temu. No i tak nasza Iza, nie chwaląc się, niestety znów wszyszła na trensettrkę. Nasz anons o obchodach połączonych z kółkiem ceramicznym i robótkami ręcznymi, powieszony na pewnym znanym portalu społecznościowym (jeszcze przed tekstem o dziergających facetach), spotkał się z tak ogromnym zainteresowaniem, że aż boimy się, że może zabraknąć miejsca dla wszystkich chętnych potencjalnych gospodyń miejskich. Wszystko wskazuje na to, że aby podążać za trądami, następną edycję trzeba będzie powołać do życia na dzień chłopa. fot RP