kawiarniogalerioczytelnia

*warszawa praga *internet z nieba *handelek (*fotki *książki *badziki)

czwartek, 30 października 2008

Doroczny nawrót Nawrotnika do Berlina

Pisząc Berlin, mam na myśli Studio Berlin - nasz autononimczny byt, w obrębie zwartej tkanki Melona. Nawrotnik to spektakl monotaneczny (Magdalena Jędra) i polireżyserski/polichoreograficzny (Anka Jankowska, Rafał Dziemidok). Posługując się pojęciem Nawrotnik, autorzy nie mieli bynajmniej na myśli hasła ze Słownika Technika Krzyżówki oznaczającego rewersor czyli urządzenie do przełączania kierunku prądu silników trakcyjnych w celu zmiany kierunku jazdy lokomotywy. Jak się okazuje, Nawrotnik to podróżnik i zwiedzacz rur "mieszkający w przestrzeniach różnych, pod warunkiem, że jest to przestrzeń skomplikowana." Nawrotnik nawraca do Berlina bo już był. Rok temu. Przedstawienie Grupy Koncentrat podane zostanie w pakiecie z innym - Królik, śmierć i konkurs ujeżdżania. na stronach grupy można znaleźć informację, że "podobnie jak Nawrotnik, Królik powstał w nietypowych i inspirujących wnętrzach warszawskiego studia fotograficznego Berlin, można go nawet uznać za pewnego rodzaju spin-off Nawrotnika". Spektakle odbędą się 30. października, oraz 01. i 02. listopada, o godzinie 19.00. Adres Berlina - ul. Inżynierska 3 lokal 12, brama w oficynie.

 zdjęcie: tomasz dyczewski

czwartek, 23 października 2008

Cały Świat Obrazu w jednym Melonie

Od dziś pod gościnnym dachem naszej Cafe, można zapoznawać się z najświeższymi edycjami Biuletynu Fotograficznego Świat Obrazu. Krakowska redakcja tego zacnego i poważnego pełnym tego słowa znaczeniu periodyku, zdecydowała się przesyłać do nas egzemplarze pisma ku zapoznaniu się z jego kontentem. W tym miesiącu zasadniczo jest o architekturze i urbanistyce w fotografii. Nie pominięto tam naszego warszawskiego Francuza Nicolasa Grospierre oraz Kobasa Laksy, który miał u mieć u nas w Galerii wystawę, ale po sukcesie na Biennale w Wenecji zmienił zdanie. Zapraszamy, na kawkę i lekturę.

czwartek, 16 października 2008

Być jak Henri Cartier-Bresson

Warszawska Królikarnia jest miejscem wystawienniczym w sam raz dla posągowych postaci. Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że to tam zlokalizowano pokaz zdjęć niedetronizowalnego króla fotoreportażu i współzałożyciela wielkokalibrowej agencji fotograficznej Magnum, wcale nie byłam zdziwiona. To wspaniale, że powiało wielkim światem (a w zasadzie zaświatem, bo Mistrz od 4 lat nie żyje), jednak, nie pierwszy raz. Trzeba nadmienić, że mistrz, był uprzednio w Polsce i to dwa razy, jeszcze za życia. Na temat samej wystawy dość powiedziały monumentalne teksty, zamawiane często u krytyków sztuki a publikowane, na łamach topowych dzienników i poczytnych blogów tematycznych. W hołdzie temu wydarzeniu chciałam przypomnieć, że wielu naśladuje Jego styl. Pod hasłem "decisive moment", odwołującym się do słynej teorii momentu wykonania zdjęcia, odwołują się rzesze mniej czy bardziej udatnych aspirantów i imitatorów. I tak oto na przykład: mamy grupę na flikrze (przyjmują maksimum po dwa "bressony" tygodniowo na członka), Zakład fotografii ślubnej z Montrealu, czy galerię zdjęć "a la Henri Cartier-Bresson", albo (z tych bardziej bardziej niż mniej) członkinę ruchu fotograficznego "Footprośba", zajmującego się fotografią spontaniczną, Ulę Tarasiewicz. Rzeczona grupa, prowadziła swego czasu, stricte imprezowy blog furrybambi, który wbrew swojej tematyce, o dziwo, również mieści się w powyższej kategorii. To niebywałe, że oni wszyscy, ale to wszyscy, zawdzięczają swoją tożsamość, jednemu człowiekowi. Wystawa ponoć znakomita. Sama odwiedzę ją w najbliższy czwartek, gdy będzą wpuszczać darmo.

piątek, 10 października 2008

Z archimum polskich blogów fotograficznych - Blindspot i jego linki

Blindspot to kolejny blog fotoedytorski, który dodajemy do naszych linków. Prowadzi go Kinga Kenig. Stworzyła długą i interesującą listę odsyłaczy, z której postanowiłam zaproponować (i dodać również u nas) wspaniały i przeuroczy wybór dziwnych amatorskich zdjęć, z innego bloga Big happy fun house. Ich bezpretensjonalną wartością jest właśnie ta "dziwność" i "amatorskość". Sam Blind Spot zaś, warto eksplorować wtedy, gdy ma się ochotę doprecyzować własne gusta fotograficzne. Pani Kinga weźmie każdą z chętnych zagubionych dusz za rączkę i poprowadzi bezpiecznym traktem swojego gustu, przez gąszcz zdjęć dobrych i wybitnych. A ja głupia myślałam, że to blog Alberta Zawady...

skrin z bloga Albetra Zawady

skrin z bloga Big Happy Fun House

zdjęcie z bloga Big Happy Fun House

zdjęcie z bloga Big Happy Fun House

środa, 8 października 2008

Torba Borba ruszyła ze stroną

Nasz ulubiony trust dezajnerski Lampo, po długich i ciężkich cierpieniach, pod wpływem negatywnej motywacji związanej z ośmieszeniem na naszym blogu, w końcu  uruchomił swoją stronę. Jest swietna. Oni też są świetni. Torby także. dodajemy linka do działu emołszyns.

wtorek, 7 października 2008

U sąsiadów - Taaka Bryła

Nasi sąsiedzi z Pracowni Mirosława Nizia, latali wczoraj po schodach z tortem. Usiłowali też pożyczyć od nas korkociąg. Dlaczego, dowiedzieliśmy się z Zaborczej. Otóż nasi sąsiedzi wygrali, do spółki z zespołem pracowni Damiana Cyryla Kotwickiego konkurs na projekt Muzeum Współczesnego w już i tak przepięknym Wrocławiu. Dzięki nim zostanie postawionu zakręcony klocek i nie jest to bynajmniej to co sobie wyobrażacie, tylko coś dużo ładniejszego. Konkurs był międzynarodowy, tak, że prestiż. Serdecznie gratulujemy.

piątek, 3 października 2008

Wszytko minie jak obraz w kinie. Wernisaż wystawy fotografii Łucji Sokołowskiej

Porzekadło w tytule posta, było często przywoływane, przez moją babcię, na okoliczność przypominania mi, że wszystko jest ulotne, chwile odejdą i jeśli się nie starać i nie wytężać wzroku, życie człowiecze zacznie stanie się zbiorem niedoskonałych, trudnych do weryfikacji wspomnień. Kiedy zobaczyłam prace Łucji, odniosłam wrażenie, że jej babcia musiała ją częstować podobnymi mądrościami. Z pośród wielu prac, wykonanych podczas spacerów, czy podróży w procesie mijania rozmaitych widoków, często otwierających się wyłącznie dla jej wyobraźni, znakomita większość to zdjęcia chwil, nawet jeśli jedną z nich ma być pocztówkowy, górski pejzaż. Ludzie przemieszczają się specjalnie po to by fotografować. Łucja przedstawiła zbiorek, w którym zdjęcia są nie celem, a efektem ubocznym jej mikro i makro wojaży. Oczywiście, można wziąć aparat i godzinami medytować w oczekiwaniu na odpowiednie światło. Tylko po co? Prościutkie fotki o urzekającej swą przelotnością treści łapią chwile za ogony i pozwalają się przyjrzeć im dokładniej. Przewrotna Łucja, dla spotęgowania powyższego efektu, zdecydowała się podać prace, na specjalnym materiale, który umożliwi oglądającym przejrzenie się w jej zdjęciach, o. przepraszam, w jej chwilach jak w lustrach. Myślę, że śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że wybór, bardzo pięknych, onirycznych (to znak rozpoznawczy Łucji) kadrów jest tak naprawdę rodzajem intymnego fotoreportażu " z niespodzianką". Oprawy muzycznej, w formie dubowej dostarczy selekta Gwoździu. No i oczywiście zapraszamy na symboliczną lampkę. Przypominamy, że w tę samą niedzielę, trochę wcześniej, w naszej Cafe, odbędzie się Jarmark Dizajnu Nietypowego Cuda Wianki Zapraszamy!

czwartek, 2 października 2008

Radosna Twórczość - czyli kolejna edycja Cudów Wianków

Jest po wypłacie więc przybywajcie śmiało. W niedzielę, 05tego października, do Cafe Melon, od godziny 14.oo. Zadbaliśmy o różnorodność materiałową i asortymentową i pozytywne przesłania: estetyczne a także atrakcje kulturalno rozrywkowe. Tego samego dnia, o godzinie 18.00, w Galerii Melon będzie miało miejsce otwarcie wystawy, o czym w kolejnym poście. Na naszym jarmarku dizajnu nie typowego tym razem zaprezentują się: Karina Królak - najpracowitsza i wizjonerska z polskich jubilerek. Styl "na Karinę", z lepszym lub częściej gorszym skutkiem, jest imitowany przez dziesiątki dziewcząt o biżuteryjnych ambicjach twórczych. Robi z wszystkiego co wpadnie jej w ręce i prócz styli powabnych, można u niej nabyć ozdoby prawdziwie bezpruderyjne. Agnieha - floralnie i kobieco, plus ogólnie ukochane przez kobiety kryształki Svarowskiego. Monika Szambelan-Althamer - ceramiczne naszyjniki idealne na wielki powrót etno. Joanna Moraszczyk - wystawi biżuterię miękką. Patrycja Rosińska - z dzianiny. Maria Korwin-Szymanowska - filc filc i jeszcze raz filc. Lampo Design - absolutnie rewelacyjne trio projektowe w składzie: Justyna Fałdzińska, Olga Szczepańska i Miłosz Dąbrowski wynaleźli sposób jak za pomocą prasowania żelazkiem z 40 brzydkich jednorazowych foliówek zrobić jedną, piękną i wieczną jak miasto Rzym. Od kiedy ich kojarzę, mają wiecznie nieczynną (w budowie) stronę internetową, ale odgrażali się, że z okazji Wianków stanie się cud i zostanie uruchomiona. Sprawdźcie ją. Mówią, że oprócz klasycznych toreb na zakupy mają mieć na sprzedaż również szykowne kopertówki. Green Establishment - wystawi bardzo atrakcyjne a stosunkowo niedrogie tiszirty swojej stosunkowo drogiej marki.

środa, 1 października 2008

Magazyn Praga - dizajnerską "Wyspą Doktora Moreau"

Ci młodzi ludzie z Francji zmienili oblicze światowego projektowania. Zasłynęli jako producenci sprzętu medycznego i protez dla... chorych przedmiotów. Dzięki nim nie ma już znaczenia, że ulubiony przedmiot się zniszczy, nawet jest to przedmiot dizajnerski. Bo dzięki ich koncepcji nawet banalna rzecz ma szansę awansować do rangi dzieła sztuki. Nic do wyrzucenia, oto ich skądinąd słuszne motto. Oprócz tego, że leczą potłuczone kubeczki i otarte talerzyki, robią eksperymenty na ich żywych ciałach, bezwstydnie je ze sobą krzyżując. papież powinien tego zabronić. Jeśli chcecie zobaczyć efekty tych "szalonych naukowców", wpadnijcie do Konesera. Tam 5.5 Designers, zaprzezentują projekt 79m2 de 55 (tyle wynosi powierzchnia Magazynu Praga), który dopiero po warszawskiej przemierze zostanie pokazany na Biennale Designu w St Etienne. Młodzi zagoszczą na Pradze dzięki wsparciu Instytutu Francuskiego, któremu gratulujemy dobrego (choć chorego) smaku. W tej beczce łyżką dziegziu jest jedynie fakt, że zestawy pierwszej pomocy zaprojektowane przez "doktorków55" zgodnie z ich marzeniami, powinny być sprzedawane w supermarketach, tak by każdy przeciętniak, mógł sobie samodzielnie tchnąć drugie, lepsze życie w swój własny rupieć. Tymczasem we francji robili już nawet dla Bernardout. Lansem 5.5 teraz w Polsce zajmie się nie kto inny a dizajnerski nos wspomnianego Magazynu Praga. Cóż, potraktujmy to jako rozdaj przetarcia szlaków. W końcu nie łatwo z publikacji w Phaidonie trafić tak od razu na sklepowe półki. Otwarcie wystawy odbędzie się w najbliższy piątek, 03 października, w Magazynie Praga, na terenie byłej wytwórni wódek Koneser, na ul. Ząbkowskiej 27/31, o godzinie 19.00. proteza siedziska rekonstrukcja wzorków rekonstrukcja potłuczonych skorup uszka z cukru kandelabr ze "złodziejek" kolorowanka na tapecie kielich z tygrysa talerz dla Bernardaud cerata wystylizowana na stół drewniany rustykalny

7